Nigdy jeszcze USA nie upadły tak nisko na kolana przed Rosją jak teraz

Obraz1-43To, co się dzieje za wielką wodą jest fascynujące. Takiej kampanii wyborczej Ameryka jeszcze nie widziała, pomieszanie taniego populizmu z kwestiami wzniosłymi, grzebanie w brudach, abstrakcyjne sojusze, poparcie wyborcze dla kandydatów rozdzierające nie tylko kraj, ale także ich własne partie polityczne.

Jednym z bardzo interesujących wątków są ślady korespondencji elektronicznej pani Clinton, która piastując ważne stanowisko państwowe – Sekretarza Stanu, najdelikatniej mówiąc, bardzo elastycznie podchodziła do problemu rozgraniczenia poczty tajnej od zwykłej. To bardzo poważna sprawa, ponieważ tajną pocztę dyplomatyczną, wszystkie kraje traktują bardzo serio. W praktyce dla użytkownika końcowego jej interface nieco różni się od typowej poczty webowej, chociażby dlatego ponieważ ilość zabezpieczeń, jaka tam jest stosowana chociażby do autoryzacji powoduje, że wysłanie emaila, ot tak po prostu – spontanicznie jest o wiele trudniejsze, niż ze zwykłej komórki, czy banalne w przypadku komputera. Być może starsza już pani, nie chciała się uczyć obsługi nowego systemu i wybrała, to co miała skonfigurowane bezpośrednio. Błąd jest faktem, wiele z jej korespondencji przedostało się do domeny publicznej. Oczywiście nie wiadomo, co jest prawdziwe, a co jest już tylko i wyłącznie sprytną grą, tych którzy w takich sprawach widzą możliwości. Znaczna część korespondencji została przez panią Clinton utajniona i nie przekazała jej śledczym, chodzi o około 33 tys., emaili, które pani Clinton uznała za prywatne i rzekomo skasowała ze swojego prywatnego serwera. Uwaga – miała do tego pełne prawo, jako właścicielka serwera, po prostu tak zarządza swoimi danymi, jednakże w Internecie NIC NIE GINIE.

Sytuację wykorzystuje wizerunkowo pan Donald Trump, który w swoich wypowiedziach, wyraźnie zaznaczył, że jeżeli rosyjscy hakerzy przejęli te dane, tj. 33 tys., emaili, to On ma nadzieję, że je upublicznią. W jednej z wypowiedzi na konferencji prasowej oraz w mediach społecznościowych wypowiedział się w sposób jednoznaczny z życzeniem adresowanym do rosyjskich hakerów. Nie wskazywał oczywiście na państwo rosyjskie, tylko na grupy ludzi zajmujących się komputerami. Po jego wypowiedzi zrobił się rwetes, wielu Amerykanów i jeszcze więcej sojuszników Ameryki jest w szoku. Sam pan Barack Obama sugerował, że możliwe jest to, że Rosja próbuje wpłynąć na wynik wyborów w USA poprzez działania hakerów, jak również wyraźnie wskazał, że pan Władimir Putin woli Donalda Trumpa jako rządzącego w USA.

Amerykańskie tajne służby twierdzą, że niejaki Guccifer 2.0 – pod tym pseudonimem kryje się haker lub grupa hakerów, to agent rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Rzeczywiście taka osoba lub grupa osób publikuje wiele niesłychanie interesujących materiałów dotyczących szczegółów kuchni wyborczej Partii Demokratycznej i nie tylko. Jednakże twierdzenie, jakoby miała za tymi działaniami stać Federacja Rosyjska, bo pliki były formatowane na komputerze z rosyjskim systemem znaków i inne tego typu fantasmagorie, to tylko wyraz słabości amerykańskich służb specjalnych. Tymczasem sytuacja jest wybitnie skompromitowana, albowiem amerykański establishment w walce o władze poniżył się i padł na kolana przed nie zidentyfikowanymi rosyjskimi internautami! To jest coś niesamowitego, że informatykom z Rosji wystarczyła własna broń Ameryki, żeby ją pokonać. Przecież Internet ma rodowód wojskowy, powstał po to, żeby wojsko mogło się komunikować – nawet w wypadku świata post-apokaliptycznego.

Oczywiście istnieją dwie możliwości, co najmniej dwie. Po pierwsze rzeczywiście, ktoś w Rosji mógł zdobyć określone informacje dotyczące amerykańskiej kampanii wyborczej i pani Clinton oraz jej fundacji i innych działań. Ewentualnie, ze względu na jawną obiektywność pana Trumpa i otwartość na Rosję, ktoś chciał wystraszyć amerykańskich wyborców, rzekomym zaangażowaniem rosyjskiego państwa poprzez służby specjalne w amerykańską kampanię polityczną. Oba przypadki są dla Stanów Zjednoczonych trudne i jeżeli zostałyby udowodnione związki domniemanych hakerów z Federacją Rosyjską, to może później rzutować na stosunki obu mocarstw.

Proszę sobie jednak wyobrazić sytuację, że pan Andrzej Duda w trakcie kampanii wyborczej, apeluje do „rosyjskich hakerów” o ujawnienie tajnej korespondencji sztabu wyborczego i samego pana Bronisława Komorowskiego. Nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby zrozumieć, jakie skutki taki apel miałby w Polsce, o ile w ogóle byłby możliwy. Tymczasem w USA, które żyją sprawami Wikileaks i kolejnymi ciekawymi informacjami od pana Edwarda Snowdena, który znalazł azyl w Rosji – to może się składać w jakąś spójną całość. Zwłaszcza, że amerykańskie strachy i lęki przed Rosją (tzw. Sowietami) nie przeminęły wraz z zimną wojną.

Już sama sytuacja gry politycznej o jedną z najważniejszych stawek politycznych na świecie, w której dopuszcza się uprawdopodobnienie domniemania, żeby konkurencyjne mocarstwo mogło rozgrywać sytuacje wewnętrzną poprzez banalną publikację emaili, które każdy wywiad potrafi sfabrykować włącznie ze stylem semantyki języka używanego przez dorozumianych nadawców – to DOWÓD NA ABSOLUTNĄ NIEDOJRZAŁOŚĆ TYCH LUDZI. Nie wprowadza się bowiem takich elementów do gry, albowiem bez względu na to, co będzie opublikowane, dla części elektoratu, który wierzy lub nie ufa, informacje jakie się ukażą, nawet jak będą 1000 razy dementowane, będą nasieniem, które wyda swoje kiełki przy innej okazji.

Większego błędu Amerykanie nie mogli popełnić, w zasadzie podarowali rozstrzygnięcie w swoich wyborach prezydenckich na czerwonej i miękkiej poduszce pod progi Kremla, prosząc się wręcz o to, żeby pan Władimir Putin został dorozumianym rozstrzygającym.

Czy USA mogą upaść jeszcze bardziej? Jeżeli tak, a to jest prawdopodobne to może niech od razu odeślą walizkę z kodami startowymi do rakiet międzykontynentalnych na Kreml, chodzi przecież o zabezpieczenie dostępu do ich broni jądrowej, zanim w tym kraju pojawi się chaos. Ponieważ wszyscy zapomnieli, że tu Rosja – NIE MA ŻADNEGO INTERESU, ŻEBY MIESZAĆ, ponieważ z perspektywy Rosji im silniejsze Stany Zjednoczone, tym lepiej, albowiem USA nie są i nie będą nigdy dla Rosji realnym zagrożeniem. Chyba wszyscy zapomnieli o tym, że na Stany Zjednoczone czyha pewien smok, który ma bardzo wielu, wybitnych i nieskończenie zdolnych hakerów. Tylko niektórzy komentatorzy polityczni w USA wskazują na realne chińskie zagrożenie, słusznie twierdząc, że Rosja nie ma interesu w osłabianiu USA, ponieważ w średniej i długiej perspektywie czasowej – jest oczywistym, że dojdzie do konfliktu USA i Chin. Zwycięstwo którejkolwiek ze stron nie jest na rękę Rosji, natomiast wzajemne osłabienie się tych globalnych rywali, da Rosji pozycję porównywalną do tej, jaką ZSRR miał po pokonaniu hitlerowskich Niemiec. Rosja zawsze może być bowiem doskonałym aliantem, a przy tym kierownictwie państwowym – to po czyjej stronie się opowie, może wybrać sobie sama. Geopolityczne perspektywy dla Rosji, jeżeli tylko utrzyma jedność i jakość kierownictwa państwowego są w zasadzie nieograniczone. Za sto lat, nikt nie będzie wiedział kim był pan Obama, czy pan Trump, nie mówiąc nawet o pani Clinton. Natomiast nazwisko pana Władimira Putina będzie synonimem skuteczności w polityce dla kilku pokoleń.

Nigdy jeszcze USA nie upadły tak nisko na kolana przed Rosją jak teraz. To jest niesamowite, jak również to, że media mainstreamowe milczą – nabierają wody w usta, pokazują albo Papieża – jak akurat w Polsce, albo słoniki i wakacje i inne głupoty jak przeważnie na Zachodzie. Wraz z kolejnymi słowami pana Trumpa, obnaża się cała słabość i hipokryzja Ameryki, jako domku z trudno powiedzieć czego. Oni chcą przewodzić światu? Oni uważają się za wiodącą demokrację? To są wydarzenia niesamowite. Dzisiaj, gdyby stosowne czynniki w Federacji Rosyjskiej lub innym posiadającym wiarygodność kraju tego chciały, to zwykłą publikacją dowolnie spreparowanych treści, mogliby istotnie wpłynąć na proces wyborczy w USA. Wiele o tym kraju można było do tej pory powiedzieć wskazując jego słabości np. na tle społecznym, czy ekonomicznym. Jednak takiego obrotu sprawy – nikt się nie spodziewał, to jest coś niesłychanego. Co będzie dalej? Może banknot 1000 USD z panem Władimirem Putinem?

Źródło: https://obserwatorpolityczny.pl/?p=42505

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s